Zastosowanie

Jak agencja marketplace może obsłużyć 5× więcej klientów

W skrócie

Liczbę klientów agencji marketplace ogranicza nie popyt, tylko godziny ludzi: każdy nowy klient to kolejne tygodnie copy, DTP, tłumaczeń i uzupełniania parametrów. Żeby obsłużyć kilkukrotnie więcej klientów bez kilkukrotnie większego zespołu, trzeba wyjąć z obsługi warstwę produkcyjną treści i oddać ją systemowi, a ludzi zostawić przy strategii, kampaniach i relacji z klientem. MAMS generuje kompletne oferty — tytuł, opis, parametry, grafiki A+, tłumaczenia — dla całego katalogu równolegle: 10 000+ ofert w mniej niż 24 godziny, z walidacją i ~0% błędów. Onboarding klienta z tysiącami SKU przestaje wtedy być projektem na kwartał.

Co naprawdę ogranicza liczbę klientów agencji

W agencji marketplace przepustowość to prosty rachunek: ilu ludzi razy ile godzin. Nowy klient z katalogiem kilku tysięcy SKU oznacza tytuły, opisy, komplet parametrów kategorii, grafiki i tłumaczenia dla każdego produktu, razy liczba platform i języków. Dlatego onboarding ciągnie się miesiącami, agencja przyjmuje tylu klientów, ilu zmieści w zespole, i robi selekcję wewnątrz katalogu: content dostają bestsellery, a długi ogon czeka. Efekt uboczny jest gorszy niż sam limit klientów. Kiedy zespół jest zajęty produkcją treści, nie ma czasu na to, za co klient naprawdę płaci: strategię kanałów, ceny, kampanie i optymalizację. Zatrudnienie kolejnego copywritera podnosi sufit o krok, ale nie zmienia modelu i zjada marżę, bo koszt rośnie liniowo razem z przychodem.

Warstwa produkcyjna do systemu, ludzie do strategii

Zmiana polega na przeniesieniu powtarzalnej produkcji treści z zespołu do systemu. MAMS bierze katalog klienta (plik, feed albo eksport z Base) i generuje pod każdą platformę komplet: tytuł pod jej wyszukiwarkę, opis pod jej wymogi, parametry kategorii decydujące o widoczności w filtrach, grafiki A+ ze zdjęcia produktowego i tłumaczenia branżowe o poprawności 97–99,8%. Walidatory z auto-korektą sprawdzają każdą ofertę przed publikacją, więc agencja nie oddaje klientowi materiału do poprawek po odrzuceniach. Skala jest inna z definicji: w produkcyjnym wdrożeniu u Dystrybutora 11 000+ SKU powstało 20 000+ ofert przy ~0% błędów publikacji, a sprzedaż klienta wzrosła ze 139 723 do 321 652 zł miesięcznie — +130% rok do roku, czyli +181 929 zł miesięcznie. Dla agencji to jednocześnie argument sprzedażowy i gotowy materiał na case study.

Jak to wygląda operacyjnie w agencji

Praktycznie zaczyna się od jednego klienta i jednej kategorii jako pilotażu: mapowanie kategorii i parametrów, generowanie ofert, publikacja partiami, kontrola odrzuceń. Mapowanie robi się raz i działa przy kolejnych aktualizacjach katalogu, a wyniki wracają publikacją zwrotną do Base (BaseLinker), więc klient ma jedno źródło prawdy i widzi efekt u siebie. Po pilotażu ten sam schemat powtarza się na kolejnych klientach i kolejnych rynkach bez mnożenia etatów. Zmienia się też model rozliczenia. Zamiast sprzedawać godziny na przygotowanie ofert, agencja rozlicza przetworzenie katalogu, a stawki godzinowe zostawia dla pracy, której system nie zrobi: strategii, reklam, negocjacji z platformą i obsługi sporów. Marża przestaje być zakładnikiem liczby godzin, a wejście klienta na kolejny marketplace przestaje być osobnym projektem contentowym.

Agencja w modelu godzinowymAgencja z systemem produkcji treści
Onboarding klienta z tysiącami SKU Tygodnie lub miesiące pracy copy, DTP i tłumaczy 10 000+ ofert w mniej niż 24 h, publikacja partiami
Limit liczby klientów Wyznaczony wielkością zespołu produkcyjnego Wyznaczony obsługą i strategią, nie produkcją treści
Długi ogon katalogu klienta Odkłada się na później albo nie wchodzi wcale Wchodzi razem z resztą, koszt jednostkowy bliski zera
Kolejny rynek lub język Nowy projekt i nowy budżet za każdym razem Ten sam katalog, tłumaczenia w pipeline (97–99,8%)
Marża Rośnie liniowo z kosztem godzin Rozliczenie za przetworzenie katalogu, nie za godziny
Jakość i poprawki Poprawki po odrzuceniach, już na koncie klienta Walidacja przed publikacją, ~0% błędów

Najczęstsze pytania

Skąd wzięło się „5× więcej klientów”?

To nie jest zmierzony wskaźnik, tylko konsekwencja zmiany wąskiego gardła. Jeśli większość godzin w agencji zjada produkcja treści, a ta warstwa przechodzi do systemu, sufit liczby klientów zaczyna wyznaczać obsługa i strategia, a nie liczba copywriterów i grafików. Skala mnożnika zależy od tego, jaką część pracy Twojego zespołu stanowi dziś powtarzalne wystawianie ofert.

Czy agencja może korzystać z MAMS pod własną marką?

Tak — system jest warstwą produkcyjną, a nie kanałem kontaktu z Twoim klientem. Agencja odpowiada za relację, strategię i publikację, a MAMS dostarcza gotowe oferty, parametry, grafiki A+ i tłumaczenia. Szczegóły współpracy ustalamy indywidualnie.

Co z klientami, którzy mają bardzo różne katalogi?

Różnice między branżami są po stronie danych i wymogów kategorii, a nie procesu. Dla każdego klienta robi się mapowanie kategorii i parametrów raz, potem ten sam pipeline obsługuje kolejne aktualizacje katalogu. System korzysta z danych, które są w katalogu klienta — nie wymyśla parametrów ani norm.

Czy to nie zabiera agencji tego, za co bierze pieniądze?

Zabiera tę część, którą najtrudniej sprzedać z marżą, czyli ręczne wystawianie ofert. Zostaje to, czego system nie zrobi: wybór kanałów, polityka cenowa, kampanie reklamowe, negocjacje z platformą i obsługa sporów. Przy okazji agencja może przyjąć klientów z katalogami, które wcześniej odrzucała jako za duże.

Czytaj dalej

Zobacz to na swoim katalogu

20-minutowe demo — pokażemy generowanie ofert i grafik A+ na realnym SKU z Twojego katalogu.

Umów demo →
Mediafy · maciej.fidor@mediafy.com.pl